dość manipulacji

To naprawdę absurd, że stacje takie jak Polska 24 czy Telewizja Republika jeszcze niedawno krzyczały o „wolności słowa”, „pluralizmie” i „konieczności ochrony opinii”, a dziś publicznie podsycają emocje i namawiają ludzi do wyzywania Joanny Szczepkowskiej pod Belwederem.
Czy to jest ten wymarzony „standard debaty publicznej”, o który tak troszczyli się panowie Karnowski i Sakiewicz?
Bo wygląda to bardziej jak standard podwójnych miar.

Kiedy ktoś krytykuje ich – to „atak na wolne media”.
Kiedy oni próbują uciszać, zastraszać czy ośmieszać kogoś niewygodnego – to nagle nazywają to „obroną wartości”.

Pytanie jest proste:
Czy to naprawdę chodzi o zasady? Czy raczej o interesy, układy i utrzymanie własnych wpływów?
Bo wolność słowa to nie jest przywilej dla wybranych.
Jeśli ktoś stawia się w roli strażnika wolności, a jednocześnie zachęca do publicznego linczu słownego, to maska opada.

Hipokryzja zawsze prędzej czy później wychodzi na jaw.
I wygląda na to, że właśnie jesteśmy świadkami takiego momentu.